KTO PRACUJE DLA MOSKWY ?

Data utworzenia: 2023-02-07
Wszystkich odsłon: 11

Achtung


Treść

Jak nazywa to Rosja „operacja specjalna”, związana z napaścią na Ukrainę rozpoczęła się znacznie wcześniej niż 24 lutego 2022 roku. Działania wojenne zostały rozpoczęte 24 lutego jednak faktem jest, że działania mające doprowadzić do szybkiego i bezbolesnego dla Rosjan zajęcia Ukrainy i odzyskania strefy wpływów we wschodniej Europie, rozpoczęły się w czerwcu 2021 roku. Wydarzeniami tymi był wywołany przez Rosję i za pośrednictwem Łukaszenki kryzys migracyjny na wschodnich granicach Unii Europejskiej. To żadne domysły, tylko fakty. Do szybkiego zwycięstwa „ruskiego miru” miała doprowadzić szeroko zakrojona operacja dywersyjna w krajach takich jak Litwa, Łotwa i Polska. Operacja ta była działaniem zakrojonym na ogromną skalę i angażowała w działania na rzecz Rosji unijnych polityków, polityków działających w krajach takich jak Polska, Litwa, Łotwa. Na ogromna skalę zaangażowane były również media. Do zbadania i twardej, bezwzględnej, weryfikacji pozostaje określenie stopnia wpływu takich działań mediów z niemieckim kapitałem oraz niemieckich polityków.

Jak miała wyglądać ta dywersja i jak miał zadziałać ten mechanizm ?

Polska, Litwa i Łotwa, jako kraje znajdujące się na wschodniej flance NATO, miały zostać zdestabilizowane w każdym wymiarze. Destabilizacja ta miała, zapewnić szybkie zwycięstwo Rosjanom na Ukrainie i wyparcie natowskiej strefy wpływów z Polski, Litwy i Łotwy. Destabilizacja ta miała również na celu wymianę elit rządzących, na przyjazne Rosji. Solą w oku Putina było uniezależnienie energetyczne Litwy i Polski od Rosji, które już stało się faktem. Z kolei inwestycje energetyczne takie jak Baltic Pipe oraz uniezależnienie od rosyjskiego gazu i ropy Polski i Litwy skutecznie przeciwdziałały podziałowi Europy na rosyjską i niemiecką strefę wpływów.

Założenia zatem były takie:

  • destabilizacja polityczna, ekonomiczna, energetyczna a przede wszystkim destabilizacja społeczna mająca doprowadzić do konfliktów społecznych, kulturowych i etnicznych na terenach trzech państw nadbałtyckich.

Poprzez wysłanie tysięcy, całkowicie obcych kulturowo migrantów, chciano przede wszystkim wywołać konflikty wewnętrzne, które miały stawiać Polskę pod unijną ścianą. Nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości fakt, że unijni politycy brali udział w tej układance Putina i prawdopodobnie dalej w niej odgrywają istotną rolę. Afera korupcyjna w parlamencie europejskim, tylko potwierdza te domysły.

Destabilizacja polityczna, miała doprowadzić do:

- szybkiej zmiany rządów w tych krajach na pro-rosyjskie i pro- niemieckie, osadzenie swoich „ludzi” w elitach rządzących krajów nadbałtyckich.

  • zmniejszenie w krajach nadbałtyckich amerykańskiej strefy wpływów politycznych,

  • pogorszenie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi,

  • wycofanie na zachód amerykańskich i natowskich wojsk na wschodniej flance NATO.

Destabilizacja ekonomiczna i idąca za nią społeczna:

  • miała wykluczyć jakąkolwiek wolę pomocy Ukrainie,

  • wzbudzić wrogość wobec imigrantów, uchodźców,

  • skonfliktować spolaryzować społeczeństwo,

  • przy realnym wsparciu Niemiec, wywołać sankcje i restrykcje unijne,

  • wywołać wzrost cen i zubożenie społeczeństwa

W destabilizacji ekonomicznej i społecznej, miały być bardzo pomocne, obecne środowiska opozycyjne, Lewica, Koalicja Obywatelska i pro-rosyjskie środowiska narodowe. W tym aspekcie, tak obecna opozycja, jak i inni unijni hochsztaplerzy ciągle nie wychodzą z roli i pod szyldem obrony praworządności i demokracji, szkodzą Polsce i działają na rzecz Rosji i Niemiec.

Destabilizacja energetyczna:

  • miała wywołać kolosalny wzrost cen gazu , energii i ropy,

  • zmaksymalizować zysk Rosji wynikający ze wzrostu cen,

  • spowodować przerwy w dostawach nośników energii,

  • wywołać uległość wobec Rosji wynikający ze zmniejszenia podaży nośników energii.

     

Tak więc cała ta operacja, pod kątem prowadzonej rosyjskiej dywersji, zaczęła się znacznie wcześniej niż spadły pierwsze rakiety na Ukrainę. Niestety częściowo założenia te się udały, jednak wojna trwa już rok i główne cele, nie zostały osiągnięte. Pomimo przewagi militarnej Rosja ciągle nie jest w stanie wygrać tej wojny a koszty w tym ludzkie , które Rosja, poniosła znacznie przewyższają poprzednie konflikty. Niestety Rosjan nie obchodzi to , że giną ich rodacy i obywatele. Żyjąc w przeświadczeniu o swojej mocarstwowości naród ten jest w stanie zaakceptować każdą zbrodnię, nawet zbrodnię na swoich obywatelach. Rosyjski reżim nigdy nie miał skrupułów, nawet w stosunku do swoich obywateli, zapłacił za to życiem Aleksander Litwinienko, który ujawnił informacje o tym, że zamachy terrorystyczne 1999r na budynki mieszkalne w Moskwie i Wołgodońsku były przeprowadzone przez FSB. Operacja ta była przeprowadzona w celu zrzucenia odpowiedzialności na Czeczenów i uzasadnienia tym samym wojny czeczeńskiej. Dzisiaj społeczeństwo to, które ma dostęp do wszelkich zdobyczy cywilizacyjnych, mówi, że wierzy w nazistów biegających po Ukrainie i Polsce, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że tak nie jest i że to tylko pretekst. Oczywiście są nieliczne jednostki, które w taki obraz wierzą, ale są to tylko jednostki.

Kryzys migracyjny podporządkowany prowadzonej, polityce Putina, Łukaszenka rozpoczął w czerwcu 2021 roku atakiem migrantów na litewską granicę. W sierpniu zostały zaatakowane Łotwa i Polska. Był to bardzo niebezpieczny dla Polski scenariusz. Zdecydowane przeciwdziałania polskiego rządu wywołały wściekłość nie tylko na Białorusi, ale i u części unijnych polityków. Opozycja „:totalna” wobec Polski, poczuła się na fali i hołdując swojej zasadzie „im gorzej, tym lepiej”, któremu hołdowała w pandemii, przystąpiła do realizacji programu napisanego w Moskwie a realizowanego przez Łukaszenkę. Zdestabilizować Polskę próbowali poprzez działania na granicach przede wszystkim posłowie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Rozpoczął się również medialny atak na Polskę, którego efektem było wprowadzenie w błąd unijnych instytucji, polegającym na dezinformacji, że część migrantów jest przetrzymywana już po polskiej stronie. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Polska musi zapewnić migrantom pomoc. Polskie władze ją zapewniły i nawet chciały ją dostarczyć na Białoruś, jednak skutecznie uniemożliwił ją reżim Łukaszenki. Wszystkie jednak osoby, które przekroczyły granicę ją otrzymały. Działalność na szkodę Polski, nie ma w tym kraju niestety konsekwencji prawnych. Przekonaliśmy się o tym wszyscy. Wypowiedzi Donalda Tuska , pani Ochojskiej, Frasyniuka, czy wizytach na granicy posłów Sterczewskiego, Jachiry, Szczerby i Jońskiego dopełniły jak mogło się wtedy wydawać aberracji opozycji. Perspektywa jednak czasu i wydarzeń takich jak agresja na Ukrainę wskazuje nie na błędny sposób rozumowania tych ludzi, tylko na szereg świadomych działań w kierunku destabilizacji państwa. Poziom degeneracji polityków, działających na szkodę narodu, który ich wybrał, nie ma żadnego porównania. Ten sam jednak naród stoi za nimi murem ponownie zapewniając stabilne dwadzieścia kilka procent głosów i to jest dopiero szaleństwo. Trzeba  się zatem opamietać,  albowiem „Stultum facit fortuna quem vult perdere” (głupim czyni los tego, kogo chce zgubić).